Submachine vs Blaki
September 26, 2012

W dziwnej sytuacji się niniejszym znalazłem. Sam się w nią wpędziłem, pierwszy raz w życiu.
Szkicowałem sobie historyjki krótkie i naszkicowałem w sumie cały kompletny album od A do Z.
Bite 60 stron. Nigdy czegoś takiego nie miałem, tzn tak przygotowanego materiału pod album. Trochę się boję teraz.
Boję się, bo cała TWÓRCZA część robienia albumu już za mną. Teraz trzeba to wszystko po prostu mechanicznie narysować na czysto. Boję się że brak pierwiastka twórczego spowoduje że ten album nie powstanie. Dammit.
Jak widać nie są to rewolucje, za które zaraz się zabieram. To inny projekt, który teraz pewnie będzie musiał swoje odleżeć, jak nie do jesieni to do 2013 roku. Dammit2.
-__-
The Very Best OFF The Ziniols: Greatest Hits vol. 1 1998-2005 - składak z największymi przebojami zespołu! A w nim: książka, album komiksowy, zbiór krótkich form, rzeka wspomnień i kasetowy design!13 lat istnienia The Ziniols okiem jego frontmana, Dominika Szcześniaka. Poznaj zakulisowe anegdoty, skandale wewnątrz grupy, drogę jej członków do sławy i pieniędzy oraz gorzki upadek na samo dno artystycznego światka.
Seks, przemoc, zdrada – wszystko to w 30-stronicowej, do bólu autentycznej książce, ilustrowanej niepublikowanymi dotąd materiałami z życia zespołu.
The Very Best OFF The Ziniols: Greatest Hits vol. 1 1998-2005 to również zestaw najlepszych kawałków z xerowanego zina, wśród których znajdziesz pełną wersję pierwszej serii komiksu Blaki Mateusza Skutnika, ze specjalną okolicznościową grafiką tytułową oraz zebrany cykl Rosencranz i Santana autorstwa Mateusza Liwińskiego i Andrzeja Śmieciuszewskiego.
Zbiór uzupełniają komiksy bonusowe, które nigdy nie ukazały się w xerowanym Ziniolu. Rarytasem jest dwuplanszówka Andrzeja Śmieciuszewskiego, zatytułowana Mikrobiologia, będąca kontynuacją
niezapomnianych Ćwiczeń z mikrobiologii oraz Strażnik Słońca z rysunkami Mateusza Skutnika i scenariuszem Dominika Szcześniaka, będący apokryfem Morfołaków.
220 stron, niemal 50 stron nowego materiału i największe przeboje z dawnych lat! Już niebawem zaczynamy trasę koncertową!
Źródło: Dominik Szcześniak
I had to take few days off of the production of Submachine 6, because I was asked to create a small comic for the anthology honouring one of our (polish) best comic artists, Janusz Christa. The deadline for this project was in fact deadly – August 31st. Luckily I got a nice idea for this 3-page comic pretty soon and it went smoothly. It’s finished now, I’m back on track with Submachine, nothing to worry about. ;)


Przemysław Gulda
2008-11-04
Gdański rysownik komiksowy, Mateusz Skutnik, przygotował właśnie najnowszy album swoich prac, album “Blaki. Paski”, który ukazał się nakładem oficyny Kultura Gniewu.
Zobacz powiekszenie
Do czego doprowadza Blakiego niepohamowana wyobraźnia, jak wygląda jego życie rodzinne i o co chodzi nerwowemu, włoskiemu pająkowi, dowiedzieć się można z najnowszego albumu komiksowego Mateusza Skutnika
Blaki, często milczący i zamyślony, choć czasami bardzo nerwowy, niewysoki człowiek w długim czarnym płaszczu, staje się jednym z najbardziej wyrazistych bohaterów polskiego komiksu. Narodził się kilka lat temu w głowie gdańskiego rysownika Mateusza Skutnika. Do tej pory ukazało się już kilka albumów z jego przygodami – najpopularniejszy był ten, w którym Skutnik oparł się na tekstach Leszka Kołakowskiego, tworząc jedyną w swoim rodzaju komiksową wersję dzieła filozoficznego.
Właśnie ukazał się album z kolejnymi, nowymi przygodami Blakiego. Nowymi, choć nie do końca premierowymi – część z nich była wcześniej dostępna w internecie. To składające się z trzech albo czterech kadrów paski komiksowe, ułożone w trzy osobne cykle: o samym Blakim, o jego wyjeździe na urlop do Sopotu i o jego życiu rodzinnym.
- Wszystko zaczęło się od zwykłej zabawy – opowiada Skutnik. – A właściwie: od konkursu internetowego. Na jednej ze stron poświęconych komiksowi co tydzień padała propozycja tematu i kilku rysowników próbowało zilustrować go paskiem komiksowym. Ja oczywiście wciągnąłem do tej akcji Blakiego. W tym samym czasie inny portal internetowy zaproponował mi rysowanie cyklu wakacyjnego, w ten sposób powstała w zasadzie cała środkowa część albumu. Dzięki temu jest ona najbardziej spójna z wszystkich trzech i opowiada najbardziej linearną historię. Potem wystarczyło już tylko zebrać cały ten materiał, dorysować jeszcze kilka historii, żeby każda z trzech części miała podobną objętość i album był gotowy.
Jego wydania podjęła się warszawska oficyna Kultura Gniewu, specjalizująca się w ambitnych komiksach undergroundowych, jako jedna z nielicznych przybliżająca polskim czytelnikom najciekawsze przykłady amerykańskich i europejskich “graphic novels”. Album Skutnika, dopasowany do formatu jego prac, ma kształt kwadratu. Po ostatnich filozoficznych przygodach, w najnowszym albumie Blaki wraca do domu. Paski Skutnika zdają się mieć bardziej intymny, a przy okazji – mocno autobiograficzny charakter.
- Nie ma co ukrywać, że ta postać od zawsze nosiła w sobie pierwiastek wzięty z życia swych twórców – opowiada Skutnik. – Dużą część starszych scenariuszy pisał Karol Konwerski, tamten Blaki był bardziej podobny do niego, teraz, kiedy sam wymyślam scenariusze, ta postać staje się coraz wyraźniej podobna do mnie.
Rysownik w swym najnowszym albumie trzyma się bardzo konsekwentnie kilku fundamentalnych założeń formalnych: wszystkie paski są czarno białe, w znacznej większości przypadków składają się z czterech równych kadrów.
- Im krócej, tym trudniej – mówi Skutnik. – Forma paska komiksowego jest z jednej strony bardzo wymagająca, ale z drugiej jest dla mnie prawdziwą esencją komiksu. Tu nie ma miejsca na żadne “opisy przyrody”, na żadne lanie wody. Trzeba opowiedzieć całą historię w czterech rysunkach, czasem nie używając nawet słów. To spore wyzwanie i może właśnie dlatego bardzo mnie kręci.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Trzeci “blaki” to paski znane chociażby z internetowego konkursu na paski, czy łam naszego “Chichotu”. Mateusz zebrał je, posegregował na trzy kupki, przerobił z pasków w kwadraty (to akurat moim zdaniem pomysł taki sobie) i wydał (właśnie u tego gościa, co się tak strasznie śmieje). To zdecydowanie najlżejszy blaki, czyli i najbardziej dla mnie – co nie znaczy jednak, że całkowicie pozbawiony refleksji. Momentami jest refleksyjnie, ale tak nienachalnie jak to tylko możliwe. Kilkanaście pasków absolutnie powala, kilka jest na granicy mojego rozumienia żartu (znaczy, że je nie do końca rozumiem). W sumie świetny tomik, na który bardzo czekałem i z radością postawię na półce choć w ogole nie pasuje do poprzednich z serii. A Mateusz narysował mi na stronie tytułowej małego czarnego blakiego i mam. Co prawda KoLeC dostał znacznie większy i bardziej skomplikowany rysunek (choć niebieski), ale Skutnik robił go w sobotę podczas rozdania nagród, gdzie mu się wyraźnie nudziło. Mam przynajmniej satysfakcję, że moim długopisem rysował.
napisał: Kamil Smiałkowski
…that’s the theme of a cover I’ve created for an icelandic magazine. That was a hard one and I spent entire month trying to come up with a decent idea for that cover, and finally couple days ago I finally found one.
Hope the resemblance is visible and you won’t have problems with indentifying the connection.
You can see full cover after the jump.